Rozmowa z burmistrzem Gminy Milicz Piotrem Lechem, tuż po sesji Rady Miejskiej, wyrażającej sprzeciw wobec likwidacji oddziałów ginekologiczno – położniczego w milickim szpitalu.

– Jakie są relacje pomiędzy Panem a starostą, do niedawna Pana zastępcą w milickim urzędzie?

– Ostatnio często przedmiotem zainteresowania opinii publicznej, a także środowisk, tak zwanych opiniotwórczych, jest konflikt pomiędzy burmistrzem a starostą. Radni dawali też temu wyraz na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Miliczu, poświęconej wyrażeniu sprzeciwów wobec likwidacji oddziału ginekologiczno-położniczego oraz neonatologicznego w milickim szpitalu. Pojawia się także, w tym kontekście, szlachetne zawołanie nawołujące do zgody ponad podziałami dla dobra szpitala. Muszę to jasno i zdecydowanie powiedzieć – różnica między mną a starostą nie dotyczy męskich gustów, politycznych wyborów a zaczyna się i kończy właśnie w kwestii szpitala. W pewnym momencie Sławomir Strzelecki postanowił budować swoją pozycję niezależnego i samodzielnego organu, na milickim szpitalu, obiecując i rozdając różnym personom posady i stanowiska, niczym w przeszłości koraliki i świecidełka. Często zapominając, że w spółce organem jest zarząd powiatu, jako wspólnik, a nie starosta. W ten sposób szpital został uczyniony miejscem potwierdzenia swojej męskości oraz dotrzymywania danego słowa. Prowadzi do tego droga pełna zgliszcz i zniszczeń, dlatego w jego narracji pojawia się, niezwykle szkodliwa, alegoria tonącego okrętu, a w przekazach dominują hipernegatywne oceny najważniejszej instytucji w milickim powiecie. Nie znam starosty, który mówiłby o swoim szpitalu w ten sposób, z taką dawkę negatywnych emocji, z tak ogromnym ładunkiem ocen złych, negatywnych. Gdyby właściciel firmy notowanej na giełdzie wypowiedział się tak o swojej firmie, na drugi dzień nie miałby po niej co zbierać.

Może dlatego, że wszystkie szpitale w Polsce są w złej sytuacji finansowej?

– To prawda. Stan szpitalnictwa w Polsce jest krytyczny i dźwiga na sobie przede wszystkim bagaż ośmiu ostatnich lat zaniedbań. To w ostatnich 5 latach nastąpiło gwałtowne przyspieszenie w zadłużaniu tych placówek. Ale trzeba mieć świadomość, że to wina systemu i państwa, a nie poszczególnych ludzi ani jednostek. Żeby poprawić sobie samopoczucie, nie można po szpitalu biegać z siekierą wymachiwać pałką i wykrzykiwać o nieudacznikach, zwalniając po drodze napotkane osoby, likwidując na oślep jego najlepsze fragmenty i oddziały (to metafora). A tak zaczęło dziać się w miejskim szpitalu. Powinno być wręcz odwrotnie, każda sytuacja kryzysowa, a ta taką jest, wymaga namysłu, współpracy, rozmów i dobrych wyważonych decyzji. Tymczasem na „chybił trafił” padło na dwa oddziały, istotne i kluczowe dla miejskiego szpitala, które postanowiono zlikwidować. Pytanie kto postanowił? Bo nie zrobił tego zarząd powiatu, nie podjęło decyzji walne zgromadzenie spółki ani jedna, ani druga rada. Więc kto? Niestety, od mniej więcej roku, takich pytań, dotyczących powiatu milickiego, jest więcej. Kto tam podejmuje decyzje? Kto błyskawicznie awansuje na przeróżne stanowiska, kto się obwołał ciałem doradczym? Wszyscy, poczynając od samego urzędu, wiedzą, że to jest problem. A kto głośno o tym powie, trafia na rozmowę dyscyplinującą, odwoływany jest ze stanowiska lub przed … oblicze sądu.

czytaj też  Cenna i ważna inicjatywa

Czy w tej sytuacji powiat może liczyć na wsparcie gminy Milicz?

Ależ oczywiście że tak. Powód to infrastruktura, to drogi, chodniki ważne dla ludzi. Dlatego przyznaliśmy powiatowi do tej pory pomoc finansową w bezprecedensowej wysokości 4,8 mln zł. Nie mam zamiaru niczego zmieniać, bo każda inwestycja wykonana na terenie Gminy Milicz, nieważne – wojewódzka powiatowa czy państwowa – ma swoje znaczenie dla tutejszych mieszkańców. I będzie wspierana przez Gminę Milicz, jeśli będzie pożyteczna sensowna i ekonomiczna. Na tej samej sesji, kiedy przegłosowano Apel radnych miejskich do zarządu powiatu, gmina przyznała kolejny 1 000 000 zł na powiatowe drogi, tym razem drogę Sułów – Ruda Sułowska. Ja się nie obrażam na powiat, mówiłem już, że tam zostawiłem swoje serce i najlepiej wiem, jaka jest pozycja i kondycja polskich powiatów, których broń Boże nie wolno likwidować i które powinny mieć należyty, solidne wsparcie od państwa. Na razie nie mają. Mam nadzieję, że to się już niedługo zmieni.

1
2
Poprzedni artykułKonferencja prasowa pod milickim szpitalem – stop likwidacji porodówki
Następny artykułDziwnie, dziwnie Panie Starosto