Nadmierna prędkość i brak ostrożności kierowcy Forda doprowadziła do wypadku na krajowej 15 niedaleko Dziadkowa w powiecie milickim.
Na szczęście tym razem wszystko skończyło się tylko na rozbitym samochodzie i wysokim mandacie karnym dla sprawcy wykroczenia drogowego.
W sobotnie południe na krajowej „15” w pobliżu Dziadkowa znów zdarzył się wypadek. W miejscu potocznie nazywanym przez miejscowych kierowców „dołkiem śmierci”od strony Milicza wraz z pasażerką jechał Fordem Fiesta 57-letni mieszkaniec Krotoszyna. W bardzo niebezpiecznym miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 60 km/h kierujący Fordem nie zachował należytej ostrożności i nie dostosował prędkości jazdy do warunków panujących na drodze w wyniku czego stracił panowanie nad pojazdem, co doprowadziło do zjechania z jezdni do przydrożnego rowu. Rozpędzony pojazd zatrzymał się tuż obok trzech krzyży, które symbolicznie upamiętniają trzy ofiary śmiertelnego wypadku sprzed trzech lat. Na szczęście tym razem zdarzenie nie miało tak tragicznego finału – pasażerka Forda została przewieziona do milickiego szpitala na rutynowe badania lekarskie, a kierowcy nic się nie stało. Uszkodzony Ford nie nadawał się już do dalszej jazdy – pojazd z miejsca zdarzenia został we własnym zakresie odholowany przez właściciela.

Policjanci wykonujący czynności służbowe na miejscu zdarzenia ustalili, że kierowca Forda był trzeźwy i posiadał wymagane uprawnienia do prowadzenia pojazdów mechanicznych. Za spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym 57-letni mieszkaniec Krotoszyna został ukarany mandatem w wysokości 3000 złotych wraz z 12 punktami karnymi.

Poprzedni artykułW środowe południe
Następny artykułUważnie wciskaj przyciski