Skrajnie nieodpowiedzialna jazda na drodze pod Miliczem. Nastolatek elektryczną hulajnogą poruszał się poza obszarem zabudowanym, gdzie dla innych pojazdów obowiązuje ograniczenie prędkości do 90 km/h.
To nie wszystko. Jechał na jednym kole, realnie zagrażając sobie i innym uczestnikom ruchu drogowego. W trakcie jazdy dodatkowo korzystał z telefonu komórkowego, trzymanego w dłoni. Jakby tego było mało, kierował hulajnogą bez wymaganych uprawnień, a kask ochronny – zamiast na głowie – wiózł… w plecaku.
Zdecydowaną reakcję policji zakończyło przekazanie małoletniego pod opiekę matki. Funkcjonariusze zapowiadają, że o całej sytuacji poinformują Sąd Rodzinny i Nieletnich w Miliczu.
Przypominamy: hulajnoga elektryczna nie daje taryfy ulgowej. Przepisy i podstawowe zasady bezpieczeństwa obowiązują każdego użytkownika drogi. Chwila brawury może skończyć się nie tylko dotkliwymi konsekwencjami prawnymi, ale przede wszystkim poważnym wypadkiem. Kask ma być na głowie, a nie „podróżować” w plecaku.












