Urodził się i wychował w okolicach Milicza, skończył wrocławską Akademię Wychowania Fizycznego. Był kolarskim samoukiem, w wyścigach początkowo startował jako zawodnik niezrzeszony, ledwo zaczętą karierę przerwał na pół roku, gdy został powołany do wojska.
Ryszard Szurkowski, wielki kolarz, mistrz Świata, wielokrotny zwycięzca Wyścigu Pokoju zmarł w poniedziałek rano.
W ostatnich latach Szurkowski walczył o powrót do zdrowia i sprawności po wypadku, do którego doszło podczas amatorskiego wyścigu weteranów w Kolonii. – Zbliżaliśmy się do wysepki. Większość kolarzy jechała prawą stroną, ale dwóch przede mną chciało prawdopodobnie ominąć wysepkę z lewej – sczepili się kierownicami i w ułamku sekundy leżeli obydwaj. Kraksa. Niby nic specjalnego, ale nie miałem szans. Fiknąłem nad kierownicą, uderzając twarzą w asfalt. Najpierw wpadło na mnie dwóch kolarzy, a potem kilkunastu, a może i kilkudziesięciu. Słyszałem szczęk rowerów, krzyk i sygnał karetki – opowiadał „Rzeczpospolitej”. Pierwsza diagnoza: uszkodzony rdzeń kręgowy i czterokończynowe porażenie.

Ze zdrowiem ogólnie dobrze, ale sytuacja jest taka, jaka jest. Dużo ćwiczę w domu w Warszawie. Mam zamontowane urządzenia, rehabilitanci przyjeżdżają do mnie. Niestety, organizm nie jest już tak wydolny i postępy są powolne – mówił Szurkowski 12 stycznia, w dniu swoich 75. urodzin, w TVP Sport.

Był najlepszym polskim kolarzem – trzykrotnym mistrzem świata, dwukrotnym wicemistrzem medalistą olimpijskim, czterokrotnym zwycięzcą Wyścigu Pokoju, wielokrotnym mistrzem Polski. W czasach PRL-u uważany za najbardziej popularnego i najlepszego sportowca w Polsce.

Zmarł 1 lutego nad ranem.
Foto: By Sławek – from Sławek, by email, CC BY-SA 2.0,