– Pana komitet wyborczy jest zdecydowanym zwycięzcą w tych wyborach – blisko połowa radnych w gminie i 1/3 w powiecie, no i pan z blisko 41-procentowym poparciem…
– Milicz postawił na spokój, na kontynuację i rozwój. To pokazuje, że miliczanie w zdecydowanej większości docenili dotychczasową pracę radnych, burmistrza i postanowili dać im ponownie mandat do zarządzania naszą gminą i naszym powiatem. To także wniosek, iż mieszkańcy oczekują spokoju, normalności i kontynuowania pracy, a nie kłótni, awantur i rozniecania niezdrowych emocji.

– Nie obawia się pan, że w II turze wyborcy pana konkurentów, których głównym hasłem był anty-Lech-izm, zagłosują przeciwko panu?
– Nie obawiam się, bo mam wiarę w mądrość mieszkańców naszej wspólnej gminy; wiarę, że nie głosują „przeciw” tylko zawsze „za”; za programem, a ja taki program mam, jest nim kontynuacja rozwoju naszego miasta i gminy. Kolejne miliony zł, które pozyskujemy z Unii i innych programów, na inwestycje. Nasza gmina po latach stagnacji musi wiele nadrobić, by być pięknym i przyjaznym mieszkańcom miejscem na Dolnym Śląsku, w Polsce i Europie.