To najlepsze podsumowanie tego, co wydarzyło się na sesji Rady Powiatu w dniu 23 lutego.

Na początku starosta Krzysztof Osmelak przedstawił sprawozdanie z działalności w okresie międzysesyjnym, po czym radni mogli wysłuchać nowego komendanta policji w Miliczu. Ten zapoznał radnych z raportem dotyczącym stanu bezpieczeństwa na terenie powiatu milickiego w 2016 r. Z wypowiedzi, a także przedstawionych danych przez młodszego inspektora Arkadiusza Sworowskiego, wynikało, że w porównaniu do 2015r. przestępczość spadła. Niepokojące jest to, że wzrosła liczba śmiertelnych wypadków. Komendant w swoim wystąpieniu poruszył też sprawę rezygnacji przez gminę Milicz z finansowania jednego etatu dzielnicowego.

– Pomimo prowadzonych rozmów z Piotrem Lechem nie udało mi się wywalczyć dalszego finansowania tego etatu. Burmistrz woli dofinansowywać milicką komendę w inny sposób, poprzez zakup określonych rzeczy – stwierdził Sworowski.

Ta wypowiedź spowodowała, że radny Paweł Wybierała wystąpił z wnioskiem, aby starosta milicki rozpatrzył możliwość wspólnego dofinansowania tego etatu przez zarówno starostwo jak i poszczególne samorządy gminne powiatu milickiego, stwierdzając, że źle się stało, iż gmina Milicz nie chce tego etatu finansować, bo to chodzi o bezpieczeństwo mieszkańców.

Szkoda tylko, że nie zadał sobie trudu, aby sprawdzić szczegóły tej sprawy. Wystarczyłoby, aby się Pan radny dopytał, czy policja w tej sprawie spełniła warunki formalne.

Następne punkty porządku obrad były już bardzo emocjonalne. Radni opozycyjni poinformowali bowiem o zamiarze składania wniosków do prokuratury w sprawach które mogą budzić wątpliwości, czy nie zaistniały przesłanki mające znamiona przestępstwa. Chodzi o możliwość podwójnej zapłaty warszawskiej firmie Tamex za prace przy budowie hali sportowej przy I LO i o kwestię postawienia w stan likwidacji spółki ,,Ziemia Milicka’’, a także braku nadzoru przy remoncie drogi we Wszewilkach. Zapowiedzi złożenia takich zawiadomień złożyli radni: Dorota Folmer i Paweł Wybierała.




Radni opozycyjni chcieli także ograniczyć decyzyjność Zarządu Powiatu w sprawach budżetu. – Po raz pierwszy urealniliśmy dochody majątkowe i to jest pozytywna część uchwały. Natomiast ze względu na sytuację finansową powiatu milickiego chciałabym, aby w tej uchwale nie było upoważnień dla Zarządu Powiatu, czyli przesuwania pieniędzy. Chodzi o to, żeby nie zabierać jednym i dawać drugim. O tym powinna decydować Rada Powiatu – stwierdziła radna Dorota Folmer.

Wniosek ten nie uzyskał jednak akceptacji większości radnych.

Podczas rozpatrywania projektu uchwały zmian w budżecie na 2017 rok wyszło na jaw, że w okresie tworzenia projektem budżetu na 2017 r. Zarząd Powiatu Milickiego podpisał z bankiem umowę w kredycie obrotowym na rachunku bankowym na kwotę 1 miliona zł. Miało się to stać bez poinformowania RIO.

Ten fakt wzburzył radnych opozycyjnych, którzy postawili tezę o bezprawnym działaniu Zarządu w tym zakresie. Nie pomogły ani wypowiedzi radnej Wandy Wiśniewskiej w tej sprawie, że taka sytuacja była prawnie dopuszczalna, ani też wyjaśnienia przedstawicielki firmy prawniczej obsługującej powiat. W efekcie, na wniosek Pawła Wybierały starosta Krzysztof Osmelak ma przedstawić informacje o tym, czy w ramach tej pożyczki Zarząd wykonał jakiekolwiek ruchy finansowe w tym okresie.

Pozostałe projekty uchwał, jakie rozpatrywali radni przeszły ,,bezboleśnie’’ i dopiero na zakończenie sesji w części wniosków i interpelacji rozgorzała prawdziwa ,,burza’’. Wszystko za sprawą wystąpienia Kazimierza Grzemskoieg, dyrektora DPS w Krośnicach.

Według oświadczenia złożonego przez Kazimierza Grzemskiego doszło do nacisków ze strony radnego Marka Warkocza, poprzedniego przewodniczącego Rady Powiatu Milickiego, aby odprawić na emeryturę ówczesną główną księgową DPS , by docelowo zatrudnić na tym stanowisku żonę Marka Warkocza.

Przypomnijmy, że 6 marca br. przed Sądem Rejonowym odbędzie się sprawa karna przeciwko dyrektorowi krośnickiego DPS-u o poświadczanie nieprawdy w oświadczeniach majątkowych, które najprawdopodobniej odkrył właśnie Marek Warkocz.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że to właśnie Marek Warkocz złożył w swoim czasie zawiadomienie do prokuratury w sprawie prawdopodobnych nadużyć w krośnickim DPS poprzez dokonywanie zakupów w sklepach należących do krewnych Kazimierza Grzemskiego.

Radni opozycyjni po wysłuchaniu oświadczenia dyrektora DPS w Krośnicach zażądali od zarządu dokumentacji w sprawie zgłoszenia przez Marka Warkocza sprawy DPS w Krośnicach do prokuratury, twierdząc, że jeśli zawiadomienie Marek Warkocz złożył jako przewodniczący Rady Powiatu Milickiego, to zrobił to bezprawnie. W takiej sytuacji powinien bowiem poinformować o tym fakcie radnych.

– Jeśli Marek Warkocz zawiadomienie złożył jako przewodniczący Rady, bez powiadomienia o tym radnych, to powinien zostać natychmiast usunięty z funkcji członka zarządu – twierdzili Dorota Folmer i Paweł Wybierała.

Marek Warkocz nie chciał się w sprawie Kazimierza Grzemskiego wypowiadać, twierdząc, że może to zrobić po 6 marca br., czyli po pierwszym terminie wyznaczonym przez sąd w Miliczu w sprawie karnej przeciwko K. Grzemskiemu, w której występuje jako świadek.

Tekst i zdjęcia: Henryk Olkiewicz