Już 17 października 2016 r. (!) na stronie www.milicz.pl jako urząd podałem informację pt. „Prawo wodne a wzrost cen” następującej treści: „Ministerstwo Środowiska opracowało nowy projekt ustawy Prawo wodne. Dla zwykłych obywateli zmiany, jeśli wejdą w życie, oznaczać będą podwyżki cen wody i ścieków (…), a także pośrednio podwyżki cen za energię elektryczną i dostawę ciepła, ponieważ elektrownie i elektrociepłownie nie będą jak dotąd zwalniane z opłat za korzystanie z wody i za ścieki. Wzrosną również ceny produktów wytwarzanych z użyciem wody. Nowe prawo uderza finansowo także w spółkę „Stawy Milickie”. Rząd najwyraźniej szuka środków na realizację obietnic wyborczych”.
Moje przewidywania – jak widać – po części stały się już faktem. Właśnie wzrosły ceny wody. Dlaczego tak się stało? Bo w świetle nowego prawa taryfy za wodę i ścieki zatwierdzane są już nie przez radnych, a nowo powołaną instytucję Wody Polskie; instytucję, która między innymi na dostawców wody (w tym milicki ZUK) nakłada nową daninę pod nazwą opłata środowiskowa wpłacaną na rzecz Wód Polskich, której dotąd zakłady komunalne nie płaciły. Nowa opłata musiała się zatem odbić się na cenie, bo została właśnie w nią wpisana.
W ostatnim numerze lokalnej gazety czytam w komentarzu słowa pełne zarzutu, że jak się ma podwyżka ceny wody do obietnicy Burmistrza Gminy Milicz o niezwiększaniu opłat za wodę, ścieki i śmieci do końca jego kadencji; słowa pełne nierozumienia faktu, iż burmistrz Piotr Lech, rzeczywiście, obiecał po tym, jak został włodarzem gminy, że będzie się starał utrzymać ceny m.in. wody na niezmienionym poziomie, ale nie mógł wtedy przewidzieć, że centralizacja państwa pójdzie aż tak daleko i odbierze decyzyjność władzom gminnym w ustalaniu lokalnych opłat.
Nie chciałbym być złym prorokiem, ale chyba będę. Po podwyżce wody wzrosną opłaty za ścieki, następnie rachunki za prąd i ceny wszystkich produktów na bazie wody, a samorządowcy będą się mogli temu przyglądać z bezradnie opuszczonym rękami. Taki będzie rezultat rządowych (PiS-owskich) zmian przepisów w prawie wodnym; prawie tak absurdalnym, że np. milickie kąpielisko na Karłowie może być w roku otwarte tylko 30 dni! Absurd i szukanie pieniędzy, gdzie popadnie.
Ale nie ma się czemu dziwić, na rządowe programy z „+” w nazwie trzeba sporo pieniędzy, a i na samą instytucję Wody Polskie też, bo skoro do tej pory powiatowymi sprawami wodnymi zajmowały się 2 – 3 osoby, a obecnie, jak pisemnie poinformowano urząd, ma ich być… PIETNAŚCIE!

Dariusz Duszyński
kierownik wydz. oświaty, promocji i spraw społ. UM w Miliczu