STOP porno? Więcej szkód niż pożytku

Głośno było o brytyjskich sposobach na blokowanie stron porno. Tyle, że Brytyjczycy szybko z pomysłu się wycofali. Pomysł weryfikacji wieku ewentualnych widzów i jego techniczna realizacja niosła ze sobą tyle ryzyk, że jedynym wyjściem było porzucenie pomysłu.
Nietrudno się domyślić, ze w Polsce pomysł szybko trafił na podatny grunt. Co się może zdarzyć?
Propozycję wprowadzenia odrzuconego przez Brytyjczyków pomysłu ogłosił premier. Ale premier jest politykiem, wiec ciężko by to, co powiedział w tym temacie (w którym nie jest przecież ekspertem) postrzegać jako rzeczowy materiał do analizy. Za propozycją stoi Stowarzyszenie Twoja Sprawa, która udostępnia projekt na stronie opornografii.pl W przedstawionym premierowi przez stowarzyszenie STS projekcie ustawy przeczytać możemy, że:

ustawa dotyczy nie tylko podmiotów udostępniających “kwalifikowane treści pornograficzne”, ale również tych, którzy świadczą usługi płatnicze i telekomunikacyjne.
ustawa dotyczy podmiotów zagranicznych, jeśli jest do nich dostęp z Polski
tak definiuje się “kwalifikowane treści pornograficzne”:
(…)kwalifikowanych treściach pornograficznych – rozumie się przez to treści przedstawiające rzeczywisty, udawany, wytworzony lub przetworzony: a) stosunek płciowy obejmujący widoczne zespolenie narządów płciowych oraz pozycje oralno­genitalne, analno-genitalne, oralno-analne, między osobami dorosłymi tej samej lub odmiennej pici, b) zoofilię, c) masturbację oraz d) sadystyczne lub masochistyczne praktyki w kontekście seksualnym(…)

Regulować wszystko ma KRRiT, ale ma zostać powołany także współregulator, którym ma zostać Fundacja powołana na mocy ustawy, a nad którą nadzór sprawować będzie minister ds. cyfryzacji.
Ta fundacja ma m.in. monitorować treści udostępniane w internecie w celu namierzania podmiotów udostępniających treści pornograficznych i weryfikować wykonanie przez te podmioty obowiązku wynikającego z ustawy. Fundacja ma też zgłaszać niespełniające obowiązku blokady podmioty do regulatora (KRRiT), a zagranicznym podmiotom, które są “zgłaszane”, Fundacja będzie wysyłać komunikację “we wszystkich językach Unii Europejskiej” — natomiast odpowiedź od podmiotu musi być w języku polskim. Co ciekawe, sama komunikacja będzie uznawana za skutecznie doręczoną w chwili wysłania.

Sama ochrona dzieci przed poronografią jest słuszna i godna pochwały. Ale to proponowana przez Stowarzyszenie TS jest Iluzoryczna, bo możliwa do obejścia. O tym jak obchodzić blokadę DNS wiek każdy średni uczeń na informatyce. Bardzo naiwne jest sądzić, że dzieci, które od urodzenia dorastają z internetem i smartfonem nie potrafią z niego skorzystać w zakresie zmiany serwera DNS lub zainstalowania darmowej aplikacji VPN Hub… Zresztą, niebawem, po wydaniu nowych wersji przeglądarek Firefox i Chrome, dzieci nie będą musiały robić niczego, aby ominąć blokadę, bo przeglądarki te nie będą korzystać z serwerów DNS lokalnych dostawców internetu.
Wybiórcza, bo nie uwzględnia wszystkich serwisów, na których dzieci mogą spotkać się z pornografią. A dziś dzieci spotykają się z nią także, a może nawet przede wszystkim (ktoś je o to w ogóle zapytał?) na Instagramie, TikToku, Twitterze czy Reddicie. Zarówno w publicznie dostępnych przestrzeniach takich niepornograficznych serwisów jak i na “prywatnych grupach” czy czatach 1:1. Fundacja powołana ustawą do tych zakamarków nie dotrze. A dzieci tak. Bo kolega powie koledze w szkole na przerwie albo roześle znajomym link whatsappem. Ba! Nawet wpisanie w Google słowa “porn” zwraca spodziewane wyniki. Czy Google też będzie objęte blokadą?
(źródło i zdjęcie niebezpiecznik.pl)