Kilka, kilkanaście a nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych – to zwroty bankowych prowizji na jakie mogą liczyć klienci serwisu sienalezy.eu.
Pozornie wygląda to nieprawdopodobnie. Banki zazwyczaj tak uważnie strzegą swoich pieniędzy, że wydobycie od nich jakiejkolwiek gotówki wydaje się niemożliwością. Tym razem jednak jest radykalnie inaczej.
Dlaczego?
Z orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wynika, że zwrot kosztów kredytu należy się każdemu, kto wziął kredyt po 18 grudnia 2011 r., gdyż od tej daty zaczęła obowiązywać ustawa o kredycie konsumenckim. Powyższe oznacza, iż w razie gdy konsument skorzysta z uprawnienia do wcześniejszej spłaty kredytu, Bank jest zobowiązany do zwrotu proporcjonalnie poniesionych wszystkich kosztów kredytu – w tym również prowizji.

Takie właśnie orzeczenie wydał Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C‑383/18 mającej za przedmiot wniosek o wydanie, na podstawie art. 267 TFUE, orzeczenia w trybie prejudycjalnym, złożony przez Sąd Rejonowy Lublin‑Wschód w Lublinie z siedzibą w Świdniku (Polska) postanowieniem z dnia 28 maja 2018 r., które wpłynęło do Trybunału w dniu 11 czerwca 2018 r., w postępowaniu: Lexitor sp. z o.o. przeciwko Spółdzielczej Kasie Oszczędnościowo-Kredytowej im. Franciszka Stefczyka, Santander Consumer Bank S.A., mBank S.A.
Zgodnie z wyrokiem TSUE: art. 16 ust. 1 dyrektywy 2008/48 należy interpretować w ten sposób, że prawo konsumenta do obniżki całkowitego kosztu kredytu w przypadku wcześniejszej spłaty kredytu obejmuje wszystkie koszty, które zostały nałożone na konsumenta.

Stąd w Sienalezy wiedzą, że klient może domagać się od Banku proporcjonalnej obniżki wszystkich kosztów, które poniósł w trakcie całego okresu kredytowania. Koszt ten to również prowizja, którą dzięki Sienalzy klient na pewno odzyska – gdy tylko spełni wszystkie warunki.
Serwis walczy dla klientów o te pieniądze, toczy spory z bankami i wszczyna postępowania reklamacyjne. – Jesteśmy skuteczni, naszym celem jest odzyskać dla klienta wszystko co mu SIENALEZY – mówią pracownicy serwisu.

Poprzedni artykułKolejny ścigany – zatrzymany
Następny artykuł6,5 tys. nowych zakażeń koronawirusem