Rząd przyjął projekt nowelizacji „ustawy śmieciowej”. Jeśli te przepisy wejdą w życie to za niesegregowane zapłacisz nawet dwa razy więcej.

Gminy dostały od rządu „zielone światło” na drastyczne podnoszenie opłat, „kiedy obowiązek selektywnego zbierania odpadów nie jest realizowany”. Zgodnie z szacunkami resortu środowiska zmiany wprowadzone w regulacji mogą dotknąć 6,1 milionów Polaków – śmieci nie segreguje bowiem 16 proc z nas. 

Nagroda na „otarcie łez”

Nowelizacja przewiduje również, jak czytamy na rządowej stronie, możliwość zmniejszenia opłaty za śmieci. Władze lokalne będą bowiem mogły uzyskiwać środki ze sprzedaży surowców wtórnych zebranych selektywnie. Mechanizm ten miałby charakter nieobowiązkowy, jego celem jest zachęcenie mieszkańców do segregowania odpadów.

Drugim sposobem na obniżenie opłaty za śmieci jest zainstalowanie na terenie posesji kompostownika. Według nowych propozycji odpady roślinne – takie jak obierki, warzywaowoce – nie powinny już „mieszać się” z innymi.

Ze śmieciami do lasu? Na mandacie się nie skończy

Porzucanie śmieci może też wiązać się z wyższymi opłatami. Rząd chce bowiem wprowadzić zasadę „zanieczyszczający płaci”. Będzie to działać jak w wielu państwach zachodnich – odpady pozostawione np. w lesie czy na dzikim wysypisku będą niezwłocznie usuwane, a obowiązek pokrycia kosztów spadnie na tego, kto odpady porzucił. Dziś często kończy się tylko na mandacie.

Rząd planuje też zaostrzenie kar za gospodarowanie odpadami niezgodne z przepisami. 

Konkurencja ma obniżyć cenę

Rząd chce też pozwolić gminom na zwożenie śmieci do punktów przetwarzania w całym kraju. Ma to  podnieść konkurencyjność i wyeliminować praktyki monopolistyczne, w tym ograniczenie ryzyka dokonywania zmowy cenowej.

Obecnie śmieci, które firmy wynajęte przez gminy „zabierają” z naszych domów trafić mogą do Regionalnych Instalacji, których jest za mało, by ze sobą konkurowały. 

Za reklamówki jednak drożej

Nowelizacja rozwiąże też kwestie toreb foliowych – opłatą recyklingową będą objęte również torby foliowe o grubości powyżej 50 mikronów. Rząd łata w ten sposób przepisy, które wielu sklepom udało się do tej pory łatwo obejść. Przez lata torby foliowe przy kasach wykonywane były z tworzywa o grubości 50 mikronów. Rząd, wprowadzając opłatę recyklingową, wpisał do ustawy, że właśnie takie produkty objęte są dopłatą. Sklepy zaczęły więc zamawiać… grubsze torby. I przed opłatą uciekły.