61-letni mieszkaniec Milicza rzucił się w środę z wysokości około 5 metrów na wewnętrzny dziedziniec aresztu śledczego we Wrocławiu. Kilka dni temu został aresztowany pod zarzutem zabójstwa żony.

Samobójca 9 października bezpośrednio po tym, jak nożem zadał kilka ciosów swojej żonie. 

Rany okazały się śmiertelne – 58-letnia kobieta zmarła kilka godzin później w milickim szpitalu.

– Policjanci na podwórku zastali także jej męża, który – jak się okazało – w trakcie awantury zadał żonie kilka ciosów nożem w klatkę piersiową i w szyję. 61-letni mężczyzna został natychmiast zatrzymany przez policjantów. Był nietrzeźwy – w jego organizmie stwierdzono ponad 2,3 promila alkoholu – informował po zdarzeniu podinsp. Sławomir Waleński, oficer prasowy KPP w Miliczu.

Mężczyzna został zatrzymany, po wytrzeźwieniu go przesłuchano, a prokurator postawił mu zarzut zabójstwa. Po tym, jak Sąd Rejonowy w Miliczu zdecydował o aresztowaniu 61-latka na trzy miesiące, mężczyzna trafił do aresztu przy ul. Świebodzkiej we Wrocławiu.

W środę, około około godz. 10.30, mężczyzna rzucił się z wysokości około 5 metrów na wewnętrzny dziedziniec aresztu. Sprawą zajęła się wrocławska prokuratura.

To już trzecie w ostatnim czasie samobójstwo we wrocławskim areszcie.