Najpierw zniknęła pacjentka z milickiego szpitala, dzień później 14 latek. Oboje szczęśliwie się odnaleźli. W tle choroba psychiczna i groźba samobójstwa.

We wtorkowe południe jedna z pacjentek oddziału psychiatrycznego milickiego szpitala zniknęła w trakcie spaceru w pobliskim lesie. Oddaliła się od grupy i poszła w nieznanym kierunku. Ponieważ istniało realne zagrożenie, że 20-latka może targnąć się na własne życie, w Komendzie Powiatowej Policji w Miliczu ogłoszono alarm. Natychmiast też podjęto poszukiwawania. Zaginionej szukało 52 policjantów wspomaganych przez 18 strażaków z Państwowej, Wojskowej i Ochotniczej Straży Pożarnej. Funkcjonariusze przeczesali okolice rzeki Barycz idąc jej brzegiem w stronę Sułowa, sprawdzono kompleks leśny w pobliżu szpitala, wszystkie drogi wylotowe z Milicza oraz miejscowy dworzec kolejowy i autobusowy. Strażacy wykorzystując motorówkę sprawdzili koryto rzeki Barycz. Około godziny 16 dyżurny Policji w Miliczu otrzymał informację od kobiety spacerującej w pobliżu zalewu rekreacyjnego przy ulicy Wojska Polskiego, że z wody wyszła jakaś młoda kobieta i w mokrym ubraniu siedzi na ławce. Natychmiast na miejsce pojechali policjanci i ustalili, że to zaginiona pacjentka. Udzielili jej niezbędnej pomocy i odwieźli do szpitala.
To nie koniec. Dzień później, po 23 policjanci otrzymali kolejne zgłoszenie. Tym razem z domu zniknął 14-latek. Mieszkaniec jednej z wiosek w gminie Krośnice. Chłopak wychodząc z domu poinformował członków swojej rodziny, że chce się powiesić. Ponieważ i tym razem istniało realne zagrożenie, że zaginiony może sobie zrobić krzywdę, do działań poszukiwawczych zostali skierowani wszyscy policjanci pełniący w tym czasie służbę. Dodatkowo w ramach ogłoszonego alarmu do pracy zostali wezwani policjanci, którzy mieli wolne i tej nocy byli poza służbą. Do poszukiwań chłopca zostali zaangażowani także strażacy z Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej w Miliczu. I tym razem policjanci wraz ze strażakami w ramach intensywnych poszukiwań wykonali wiele czynności mających na celu jak najszybsze odnalezienie chłopca. Mimo panujących ciemności m. in. sprawdzono drogi i dukty leśne w okolicy miejsca zamieszkania chłopca. Kilka minut przed godziną 1 w nocy chłopak został odnaleziony na terenie nieużytków kilka kilometrów od miejsca zamieszkania – widząc policjantów próbował uciec, ale natychmiastowy pościg doprowadził do szybkiego zatrzymania zaginionego. Chłopiec był cały i zdrowy, nic mu się nie stało. Na miejsce przybył zespół ratownictwa medycznego, który po przebadaniu 14-latka przekazał go pod opiekę matki.

Poprzedni artykułW kraju znaczny wzrost, jesienny rekord w regionie. Nasza chata z kraja
Następny artykuł3,5 promila – mamuśka, nie ma co