Milicki poseł Piotr Babiarz nie jest już członkiem PiS. Do niedawna był jego szefem w okręgu wrocławskim. Jak donoszą warszawskie media poseł do odejścia z partii został zmuszony a sprawa ma swe źródło w aferze z wyprowadzaniem pieniędzy z dolnośląskiego oddziału PCK. Babiarz do niedawna był szefem PiS w okręgu wrocławskim. Zrezygnował w środę z członkostwa w partii, ale według byłych już partyjnych kolegów, został do tego zmuszony.

Afera dolnośląskiego oddziału PCK już kilka miesięcy temu zaczęła ciążyć na karierze. Babiarz był zatrudniony przed zdobyciem mandatu poselskiego.
Oddziałem Czerwonego Krzyża kierował wieloletni wspólnik w działalności gospodarczej Jerzy G., aresztowany niedawno w związku z podejrzeniem, że mógł być głównym organizatorem przekrętu.
Część pieniędzy wyprowadzonych z Czerwonego Krzyża miała zostać przeznaczona później na sfinansowanie ostatniej kampanii wyborczej do Sejmu.
– Na początku kampanii przed wyborami w 2015 r. dyrektor G. poinformował mnie, że poseł Piotr Babiarz chce wydać gazetkę ze swoimi osiągnięciami. I że mam mu zawieźć pieniądze – opowiada „Wyborczej” w lipcu Bartłomiej Ł., kolejny oskarżony w sprawie przekrętu w Czerwonym Krzyżu. – 7 tys. zł pobrałem z konta, na które przelewane były środki ze sprzedaży odzieży używanej zbieranej na rzecz PCK. Włożyłem je do koperty. Pamiętam dokładnie, że spotkaliśmy się na tyłach hotelu Agro przy ul. Zwycięskiej we Wrocławiu. W ogródku. Poseł wziął kopertę – opowiada.
– Piotrek został w środę wezwany do siedziby partii na Nowogrodzką przez samego Jarosława Kaczyńskiego. Po jego wizycie dowiedzieliśmy się, że nie jest już szefem okręgu. Nie została podjęta w tej sprawie żadna oficjalna uchwała, więc najprawdopodobniej został wyrzucony przez prezesa – mówi „Wyborczej” jeden z polityków PiS. – To z kolei fragment tekstu z wrocławskiej Wyborczej.
Wyborcza przypomina także, że Babiarz był szefem wrocławskich struktur PiS. Kierował nimi od listopada 2016 roku. Jego wybór nie był jednak jednogłośny. W ostatnim czasie partia żyła jego konfliktem z inną wrocławską posłanką Mirosławą Stachowiak-Różecką, która chciałaby reprezentować PiS w jesiennych wyborach prezydenta Wrocławia. Babiarz był przeciwny jej startowi.
Próbowaliśmy rozmawiać z posłem podczas milickich uroczystości ku czci Żołnierzy Wyklętych, oświadczył nam wtedy tylko, że nie jest rozmową zainteresowany.
„Decyzja podyktowana jest względami osobistymi. Od wielu miesięcy moje nazwisko wykorzystywane jest w kontekście sprawy wrocławskiego PCK. Czuję się niewinny, jednak dla dobra imienia oraz partii, z którą byłem związany przez kilkanaście lat, podjąłem decyzję rezygnacji” – napisał w oświadczeniu Piotr Babiarz.