O tym, że liderzy polskiego ruchu medycyny alternatywnej robią regularne transmisje na żywo też już pewnie słyszeliście. A zastanawialiście się kiedyś, co by powstało, z połączenia tych dwóch gatunków bijących rekordy w polskim internecie? – czytamy na blogu Mitologia Współczesna

Słyszeliście pewnie o patostreamerach? Nowa plaga. Tacy upadli YouTuberzy na wizji konsumujący litry alkoholu, rzucający wulgaryzmami i wdający się w bójki. A to wszystko za pieniądze od (często nieletnich) widzów, których nieustannie dopingują do kolejnych wpłat. Piotr Lewandowski to jedna z gwiazd polskiego ruchu medycyny alternatywnej. Były szermierz bez jakiegokolwiek wykształcenia medycznego. Współtwórca i propagator metody samouzdrawiania BSM, która cieszy się w naszym kraju niesłabnącą popularnością już od trzech dekad. Jak chwali się sam autor, jego książka na ten temat sprzedała się w ponad milionie egzemplarzy (nie brzmi to zupełnie nieprawdopodobnie – kolejne wydania były dostępne we wszystkich największych księgarniach, także internetowych). Od jakiegoś czasu nie śledziłem jego twórczości, ale ostatnio Facebook podsunął mi post sponsorowany, z którego dowiedziałem się, że pan Lewandowski zaczął – wzorem między innymi Jerzego Zięby – prowadzić regularne transmisje na żywo na YouTube.
Nie mogłem się oprzeć pokusie. Obejrzałem kilka odcinków i muszę powiedzieć, że twórca BSM wymyślił zupełnie nowy format. Na Facebooku wyzywa czytelników od „h***ów” i „skó….synów” (z błędami ortograficznymi) i domaga się od nich kolejnych wpłat. Na wizji też chętnie wspomina o przelewach, a przy tym pali cygara, obraża lekarzy, chwali się pijackimi rekordami i sprzedaje patenty na uniknięcie mandatu za jazdę po pijaku. Oczywiście równie skuteczne, jak cała metoda oparta na regulowaniu „pola elektromagnetycznego organizmu”. Ale po kolei.
Jak to działa?
Każda istota żywa posiada pole elektromagnetyczne nazywane polem „L” , które zawiera w sobie jak gdyby narzuconą materii formę: „nakazuje organizmowi odbudowywać tkanki według właściwego wzorca. Dlatego od prawidłowego funkcjonowania pola “L” zależy zdrowie i życie organizmu.”
Choroby to nic innego, jak zmiany w tym polu elektromagnetycznym, zaś metoda samoleczenia BSM polega na wpływaniu na pole „L” w ten sposób, aby usprawnić jego działanie:
„W skrócie działanie tego pola można przybliżyć na zasadzie skojarzenia działania pola magnesu na opiłki żelaza na kartce papieru. Jeśli pod kartkę podłożymy magnes to opiłki ułożą się w piękny wzór, który rozsypie się jeśli magnes oddalimy. Przy samoleczeniu B.S.M. osiągamy poprawę wzoru , który buduje kształtuje i oddaje naturze w pełni sprawny organizm. Wzór ten nadaje nam pole magnetyczne kosmosu i ziemi. W przybliżeniu zjawisko utrwalania wzoru i usuwania chorób poprzez przełożenie ręki do głowy w odpowiednim miejscu polega na tym czym byłoby dla opiłków żelaza zwiększenie siły magnesu np przyłożenie drugiego.”
Czyli po prostu… przykładamy sobie rękę do głowy w odpowiednim miejscu. Naprawdę. Cała metoda, polega na kładzeniu sobie (albo komuś) rąk na głowie. Oczywiście w specjalny sposób, tak, żeby zakryć określone obszary mózgu. „Jedynka” (I) czy „Piątka” (V), od których roi się w wypowiedziach Lewandowskiego to właśnie owe tajemnicze „pozycje” przykładania dłoni.
Słucham? Jakieś uwagi? Że dłoń nie emituje pola magnetycznego? Albo że gdybyśmy nawet uwierzyli w tę całą opowieść o polach „L” to przecież tutaj po prostu zawijamy „magnes” i przykładamy go samego do siebie?
Więcej w tym „metoda” na jazdę po pijaku TUTAJ