13 zł za segregowane i 26 zł za niesegregowane – takie stawki za odpady mają obowiązywać w Miliczu. Decyzję o podwyżce opłat ma podjąć Rada Miejska na najbliższej sesji.
Podwyżki dłużej nie dało się uniknąć, bo po pierwsze długo utrzymywano najniższe w regionie ceny, po drugie wzrost wszystkich kosztów był już za duży. – Jeśli system ma się samofinansować – a tak stanowi prawo, opłaty muszą wzrosnąć mówi Ewa Bezpałko-Szmigiel z wydziału gospodarki komunalnej milickiego Urzędu.
Wzrost cen wynika to skutek opłat środowiskowych oraz wzrostu cen w ostrowskim RIPOK-u, które tylko w 2019 r. wzrosną o 113 zł za 1 tonę. W gminie Milicz zbiera się też coraz więcej odpadów. To blisko 1000 ton rocznie.
Przy nowych stawkach do gminnej kasy powinno wpłynąć 4 mln 650 tys. zł. Natomiast koszty odbioru i zagospodarowania odpadów zamkną się w kwocie 4 mln 810 tys. zł, a wszystkie koszty gospodarki odpadami, wraz z kosztami PSZOK, szacowane są na 5 mln 433 tys. zł. Wraz z podniesieniem opłat zniesiony zostanie limit na odbiór odpadów biodegradowalnych, przywrócona też będzie zbiórka odpadów wielkogabarytowych.
Nowe stawki, choć znacznie wyższe dalej należą do najniższych w regionie. Mają też zachęcić od segregowania. Dotychczas stawka za segregowane i niesegregowane był na tyle niska, że wielu mieszkańców uznawało, że selekcja zwyczajnie się nie opłaca.
Byli też radni, którzy obawiali się, że ceny będą zbyt wysokie, radna Dorota Folmer obawiała się o los osób samotnych. Uznała, że stawki nie powinny być takie same dla wszystkich. Tymczasem zależą one od tego ile jest osób w gospodarstwie domowym i osoba samotna płaci mniej niż rodzina wielodzietna. Ta ostatnia korzysta z ulg i refundacji wynikających z choćby z Milickiej Karty Dużej Rodziny.