18 zł od osoby za odpady segregowane i 36 zł za odpady niesegregowane to nowe stawki za odpady w Miliczu. Podwyżka jest znaczna, ale i tak nie ma pewności, że podwyższone opłaty pokryją całe koszty gospodarki śmieciami. 

warto też dodać, że stawki nie odbiegają od przeciętnej w regionie. 

Co jest przyczyną tak dużych podwyżek w całej Polsce?

Rosną koszty funkcjonowania całego systemu. Tymczasem z założenia ma on być finansowo samowystarczalny. Tak zwana opłata śmieciowa ma pokrywać wszystkie koszty gospodarki odpadami, za którą odpowiadają gminny. Drożeje recykling, na którym miały zarabiać firmy odbierające, składujące i  przetwarzające odpady, a ten przestał się opłacać. Bywa, że przedsiębiorstwa muszą dopłacać do recyklingu zamiast na nim zarabiać. Ponadto z roku na rok rośnie tzw. opłata marszałkowska za każdą tonę odpadów deponowanych na składowiskach. W 2013 r. wynosiła ona 115,41 zł. Rok później wzrosła do 119,68 zł. Jeszcze w roku 2017 r. wynosiła 120,76 zł, by w 2018 r. skoczyć do 140 zł, w już 2019 r. – 170 zł. Natomiast od 2020 r. ma ona wynieść 270 zł. Zdaniem rządu, przyjęte wysokości stawek mają skłaniać do przetwarzania odpadów komunalnych, a nie ich składowania. Nie można pomijać także rosnących kosztów pracy i – skądinąd słusznych – obostrzeń mających na celu walkę z przestępcami porzucającymi i palącymi odpady. Dodatkowe kłopoty pojawiły się, gdy Chiny wprowadziły embargo na odbiór odpadów z  Europy i USA.

To nie wszystkie czynniki warunkujące koszty odpadowe. I może też być tak, że to nie jest koniec podwyżek. Żaden z wyżej wymienionych składników opłaty odpadowej nie spadnie, a raczej będzie rósł. 

Składowych kosztów odpadów jest bardzo wiele, co widać powyżej. Nieliczne z nich zależą od gminy. Wiele z nich ustala się “znacznie wyżej” na szczeblu centralnym, a nawet europejskim. I tam mogą swe supliki kierować dyżurni obrońcy ludu. Cóż pewnie w tej sprawie będą równie skuteczni jak przy zamykaniu spalarni.