Coraz więcej kradzieży w sklepach i na stacjach benzynowych. Najwięcej w rejonie stołecznym i województwie dolnośląskim.
W ubiegłym roku odnotowano 107 tys. kradzieży. To o przeszło 3 tys. więcej w porównaniu z 2018 rokiem. W sklepach odnotowano ponad 17 tys. takich zdarzeń, czyli o 5 tys. więcej niż rok wcześniej. Z kolei na stacjach paliw było ich niemal 2 tysiące, a rok wcześniej – o prawie 600 mniej. W 2019 roku najwięcej zgłoszeń zarejestrowano na terenie KSP w Warszawie. Natomiast na czele statystyk kradzieży w sklepach i stacjach paliw jest KWP we Wrocławiu. W przypadku wykroczeń kradzieży złodzieje upodobali sobie przede wszystkim wielkopowierzchniowe placówki handlowe.
Od listopada działa elektroniczny rejestr sprawców wykroczeń przeciwko mieniu. Znaleźć w nim można informacje nt. wykroczeń kradzieży rzeczy, których wartość nie przekracza 500 zł. Według danych z dnia 7 lutego br. w ciągu dwóch ostatnich miesięcy 2019 roku doszło do 19 298 takich zdarzeń w sklepach wielkopowierzchniowych. Natomiast na terenie mniejszych sklepów zarejestrowano 4 746 takich wykroczeń, a ze stacji paliw – 4 746.

– Przypuszczam, że złodziej czuje się bardziej anonimowo na większej powierzchni. Jeżeli wchodzi do 50-metrowego sklepu i widzi 4 kamery, to może powstrzymać się przed kradzieżą. Odległość od sprzedawcy nie przekracza wówczas kilku metrów. Natomiast w obiekcie o powierzchni 2-5 tys. metrów kw. może wzrastać poczucie większej bezkarności, zwłaszcza gdy nie widać kamer, ochroniarza mija się przy wejściu, do najbliższej kasy jest 30-40 metrów, a w danej alejce nikogo nie ma – stwierdza Maciej Ptaszyński.

Według Renaty Juszkiewicz, elektroniczny rejestr to skuteczne narzędzie w walce z osobami, które cyklicznie dokonują kradzieży i traktują to jako stałe źródło dochodu. Z kolei Ewa Pytkowska podkreśla, że straty polskich sieci detalicznych szacowano w 2017 roku na 1,1 miliarda euro. Większość tej kwoty przypadła na sklepy spożywcze i cash&carry, następnie – na domy towarowe oraz sklepy na stacjach paliw. Przy tym dane te obejmują kwestie od kradzieży sklepowych i przestępczości zorganizowanej po kradzieże popełniane przez nieuczciwych pracowników, straty przypadkowe i uszkodzenia produktów.

– Kradzieże oczywiście negatywnie wpływają na rentowność placówek handlowych. Sklep czy sieć nabywa towar, od którego musi odprowadzić VAT. Urzędu skarbowego przecież nie interesuje to, że np. część dostawy została skradziona. Oczywiście dobrze, że jest elektroniczny rejestr, ale on dopiero zainicjował działalność. Prawdopodobnie swoją rolę zacznie dopiero spełniać. Gdyby złodziej wiedział, że już za np. 200 zł ryzykuje sprawę karną i miejsce w Centralnym Rejestrze Skazanych, to pewnie handel miałby mniej problemów – podsumowuje dyrektor Polskiej Izby Handlu.
Więcej na mondaynews.pl