Marszałek dolnośląski Cezary Przybylski odniósł się do deklaracji wojewody Pawła Hreniaka o możliwości przejęcia spółki „Stawy Milickie” przez Lasy Państwowe. – Stawy Milickie samorząd województwa przejął od administracji państwowej kilka lat temu w stanie agonalnym. Tylko dzięki inwestycjom samorządu i dodatkowym środkom z budżetu województwa udało się utrzymać ponad 100 miejsc pracy, uratować tradycyjną hodowlę ryb, a same Stawy przekształcić we wspaniałą atrakcję turystyczną Dolnego Śląska. Każdy, kto zna Stawy Milickie wie, że ich przyszłość nie może opierać się tylko na hodowli ryb. Miałoby to sens jedynie w wydaniu przemysłowym. Tymczasem Stawy to wspaniały rezerwat przyrody, miejsce podlegające szczególnej ochronie środowiskowej i licznym ograniczeniom, które taką intensywną produkcje wykluczają. Wielokrotnie zwracaliśmy na to uwagę ministerstwa i rządu wskazując, że Stawy Milickie jako miejsce o szczególnej wartości przyrodniczej i kulturowej zasługują na specjalne wsparcie rządowe. Niestety nie mogliśmy liczyć na żadną pomoc ze strony państwa. Zamiast tego pojawiały się pomysły na nowe regulacje prawne, które mogły doprowadzić do likwidacji Stawów Milickich. Najpierw obecny rząd planował obciążyć Stawy Milickie ponad 160 mln zł podatku za korzystanie z wody, później rozważał możliwość pozbawienia Stawów dopłat unijnych z tytułu hodowli ryb ( strata ok.33mln, plany mówią o przeniesieniu wszystkich pieniędzy Program Operacyjnego Ryby na rybołówstwo morskie). Od kilku miesięcy staraliśmy się o spotkanie z ministrem, żeby porozmawiać o przyszłości Stawów Milickich. Nie znalazł dla nas czasu. Równolegle złożyliśmy propozycję, aby przekazać Stawy Lasom Państwowym, które z uwagi na swój status, zasoby i zakres działania, są zdecydowania najbardziej predysponowane do misji, jaką dzisiaj realizuje nasza spółka. Dzisiaj, po konferencji prasowej wojewody, na której ogłoszono chęć przejęcia Stawów przez Lasy Państwowe, mogę się cieszyć, że nasz apel został w końcu usłyszany. Szkoda tylko, że zamiast współpracy przy ratowania wspólnego dobra, strona rządowa skupia się przy tej okazji na politycznej gierce – wyznał marszałek Przybylski.