Sprawa zatacza coraz szersze kręgi. Poniedziałkowa Gazeta Wyborcza pisze, że wiele doniesień ze śledztwa objęła cenzura.

„1,2 mln zł z dolnośląskiego oddziału PCK wyprowadzano od stycznia 2015 r. W tym czasie kierowali nim ludzie Prawa i Sprawiedliwości. Prezesem był radny tej partii Rafał Holanowski, wiceprezesem poseł PiS Piotr Babiarz, a dyrektorem radny PiS obecnej kadencji sejmiku województwa – Jerzy G., tymczasowo do sprawy aresztowany.

O tym, że część z ukradzionej kwoty miała być przekazana na kampanie polityków tej partii, mówili rok temu „Wyborczej” sami uczestnicy procederu. Bartłomiej Ł., prawa ręka Jerzego G., opowiadał, że 7 tys. zł przelał na konto wyborcze dzisiejszej szefowej MEN Anny Zalewskiej. Kolejne siedem przekazać miał w kopercie posłowi Piotrowi Babiarzowi. Politycy zaprzeczają.” – czytamy w Gazecie Wyborczej.
Gazeta twierdzi też, że prokuratura dysponuje zeznaniami świadków twierdzących, iż z pieniędzy wyprowadzonych z PCK (a pochodzących ze zbiórki odzieży) finansowano kampanię wyborczą PiS.
To jednak tylko domysły, bo wiadomości ze śledztwa są ściśle reglamentowane.
Tymczasem Anna Zalewska, Minister Edukacji Narodowej, której nazwisko ma przewijać się w materiałach śledczych zapowiedziała pozew przeciwko szefowi PO Grzegorzowi Schetynie. Zalewska była w Starostwie Powiatowym we Wrocławiu na spotkaniu z przedstawicielami koreańskiej firmy LG. Spotkanie dotyczyło powołania klas branżowych w szkołach powiatu wrocławskiego. Pytana przez dziennikarzy o nieprawidłowości we wrocławskim PCK, Zalewska powiedziała, że już wielokrotnie podkreślała, iż nie ma z tą sprawą nic wspólnego.