16 lutego pod hasłem ,,Dolny Śląsk bez smogu” odbyła się konferencja na Politechnice Wrocławskiej. Udział w niej wziął m.in. burmistrz Milicza – Piotr Lech.

– Mam nadzieje, że wszyscy podzielamy taką myśl, że smog to nie jest problem teoretyczny, jak zdarzyło się nam słyszeć. Coś ewidentnie wisi w powietrzu. Są to spaliny z samochodów, są to wyziewy z kominów, pieców w którym palimy węglem niskiej jakości. O tym chcemy rozmawiać i mobilizować, żeby ze smogiem walczyć. Mam nadzieję, że stworzymy dobry, wspólny front walki ze smogiem i będziemy się w tym wspierać – mówił Wojciech Szymański, zastępca redaktora naczelnego wrocławskiej „Wyborczej”, która współorganizowała konferencję.
Zebrani obejrzeli wycinek z serialu „The Crown”, który opowiadał o wielkim londyńskim smogu z 1952 roku, z powodu którego zginęło nawet 20 tys. osób.
Jako pierwszy wystąpił Kamil Wyszkowski, dyrektor generalny UN Global Compact Poland – Walka o czyste powietrze nie jest chwilową modą. Jako ONZ zajmujemy się tym tematem nawet wcześniej niż smog londyński. Przypomnę, że Winston Churchill został zapamiętany z dwóch rzeczy: wygranej wojny i wlaśnie zwalczenia smogu. Czekamy na polskiego Churchilla – mówił.
Wyszkowski: – Dużo osób nie zdaje sobie sprawy, jak żywność jest zanieczyszczona benzoapirenem czy pyłem zawieszonym. My potem to jemy. Jest korelacja między niższą inteligencją dzieci czy niższą wagą przy urodzeniu a zanieczyszczeniem powietrza w danej miejscowości.
– Problem koncentruje się w miastach, ale jest też palący w mniejszych miejscowości, co pokazuje problem polskich uzdrowisk. Na 45 tylko w siedmiu jest pomiar powietrza i tam sytuacja jest katastrofalna. Potwierdziła to Najwyższa Izba Kontroli, która na nasz wniosek to zbadała – mówił dyrektor Wyszkowski.
Smog – problem aktualny
Sytuacja obecnie jest poważna. „Zagrożenie dla życia” – taką adnotację umieściła w środę, przy danych z Wrocławia, strona aqicn.org, która zajmuje się monitoringiem zanieczyszczeń. W środę i czwartek byliśmy najbardziej zanieczyszczonym miastem świata, pokonując nawet Pekin. W czwartek o godz. 10 na ul. Korzeniowskiego zanotowano 900 proc. PM2,5, a na Wiśniowej 812 proc.
„Jakość powietrza jest niebezpiecznie zła, osoby narażone na ryzyko powinny bezwzględnie unikać wyjść na zewnątrz, pozostała populacja powinna ograniczyć wyjścia do minimum, wszelkie aktywności na zewnątrz są odradzane” – podał na swojej stronie Urząd Miasta we Wrocławiu. W tym czasie smog był również w Legnicy, Ząbkowicach Śląskich, Kłodzku i Jeleniej Górze.

Źródło: Wyborcza