Przez lata, chyba od czasów pierwszej kadencji śp. burmistrza Mielocha nikt w gminie nie interesował się losem mieszkańców milickich – nazwijmy je w skrócie – socjali. Pisze Dariusz Duszyński…

Zapytać zatem należy, kto z „oburzonych” dziś radnych wizytował mieszkania przy ul. Krotoszyńskiej czy Jasnej? Przejmował się losem ich mieszkańców. Nestoruk?; Owczarek? Juchnowicz? Żuber? Sierpiński? Tutak? Boliński? A może radna powiatowa Folmer? (chociaż w tym przypadku mogła być poinformowana przez samego Boga!).
Bo gdyby się zainteresowali, to miesiące, lata temu zobaczyliby spróchniałe, zagrzybione ściany, dziurawe dachy, wspólne zawilgocone łazienki z zimną wodą oraz wspólne śmierdzące kuchnie. Jeśli jednak widzieli i nie reagowali, to dużo o nich to mówi. Szczególnie dziś, gdy najubożsi są manipulowani i wykorzystywani do robienia kampanii przedwyborczej. Bo skąd nagle ich obecność na komisji budżetowej poświęconej całkiem innym sprawom?
Działania prospołeczne są bardzo ważne dla obecnego burmistrza Piotra Lecha; więc gdy tylko nadarzyła się okazja, że można skorzystać ze środków zewnętrznych na mieszkania socjalne, gmina złożyła wniosek, a ten z powodzeniem przeszedł sprawdzające go procedury: formalną i merytoryczną.
Jednak, by wybudować coś w miejscu istniejącej rudery i ruiny – podkreślmy – rudery i ruiny, trzeba dla dotychczasowych lokatorów znaleźć miejsce zastępcze na czas budowy. I to, jak się okazało, stało się największym problemem. Budynek dawnej Kolumny Transportu Sanitarnego, który wskazywali lokatorzy milickiego socjalu, jest nieogrzewany, więc w marcu (miesiącu jeszcze zimowym!) nie nadawał się do zamieszkania, a także do odświeżenia poprzez malowanie. A znaleźć w Miliczu lub w jego okolicach miejsca dla ponad 20 mieszkańców to zadanie niełatwe. Gmina spotykała się z odmowami, m.in. ze strony powiatowego schroniska młodzieżowego przy ul. Trzebnickiej. A rozwiązać problem należało jak najszybciej, gdyż prace budowlane chciał równie jak najszybciej rozpocząć wykonawca, by zrealizować je w terminie, a gmina równie szybko rozliczyć wniosek, by nie stworzyć zagrożenia zwrotu pobranej dotacji.
Rozwiązaniem doraźnym stał się pensjonat pod Miliczem. OPS rozpoczął negocjacje cenowe, ale jeszcze przed ich zakończeniem przeprowadzono tam lokatorów socjalu przy ul. Krotoszyńskiej, było to konieczne, gdyż sytuacja nabrała charakteru awaryjnego i kryzysowego; budowa musiała natychmiast ruszyć niemal pod groźbą zerwania kontraktu. Z pensjonatem nie podpisano żadnej umowy, negocjowano cenę od 50 zł do maksymalnie 80 zł brutto od pokoju. Ustalenia trwały. Jakież było jednak zdziwienie, gdy gmina za pierwszy miesiąc otrzymała fakturę w wysokości przekraczającej 50 tys. zł netto. Nikt z urzędników nie zgodziłby się na takie ceny, gdyż w tych warunkach opłata za niecałe trzy miesiące przekraczałaby już stawkę 30 tys. euro, przy której to kwocie należy ogłaszać bezwzględnie zamówienie ofertowe. Takie mamy prawo. Gmina z właścicielką pensjonatu zapewne spotka się w sądzie, gdyż nie zamierza ponosić opłat porównywalnych za pobyt w markowych hotelach.
W związku z powyższym przyspieszono prace w budynku byłej Kolumny Transportu Sanitarnego, by jeszcze w kwietniu mogli tu zamieszkać lokatorzy socjali. Rzecz jasna warunki nie będą tu tak komfortowe jak w pensjonacie, ale nieporównywalnie lepsze od tych, jakie ci ludzie mieli przy ul. Krotoszyńskiej. Wiadomo, że przeprowadzki to uciążliwość, ale dla przeprowadzanych są bezkosztowe, płaci za nie urząd, ZUK i OPS; muszą mieć oni także świadomość, że w perspektywie końca roku czekać na nich będą nowe mieszkania z osobnymi łazienkami i kuchniami, pachnące nowością, bez zagrzybienia, wilgoci i wszechogarniającego smrodu.
Z dnia na dzień pnie się do góry nowo budowany budynek socjalny. Wykonawca coraz częściej napomina, że najprawdopodobniej z pracami upora się na długo przed terminem, ponieważ czekają na niego kolejne budowy. Istnieje więc szansa, że już późnym latem budynek będzie gotowy.

Swoją drogą to żenujące, aby manipulować ludźmi i wykorzystywać zaistniałą sytuację w celach politycznych. Nie tak dawno radni pokazali już „klasę”, przejmując się losem lokatorów, którzy w mieszkaniu komunalnym rozpalili ognisko, a mając gdzieś bezpieczeństwo pozostałych mieszkańców kamienicy. Dziwne, że troskę o lokatorów budynku socjalnego wykazują ci radni, którzy w ogóle byli przeciwni tej inwestycji? A także szukali oszczędności w wydatkach na pomoc społeczną!
Do tekstu zamieszczamy zdjęcia lokali socjalnych przed ich zburzeniem oraz tymczasowego miejsca, odświeżonego w Kolumnie Transportu Sanitarnego, a także nowo budowanego budynku socjalnego. One dają najlepszy obraz, czy mieszkańcom socjalu przy Krotoszyńskiej dzieje się faktycznie krzywda ze strony gminy Milicz.
Dariusz Duszyński