Black Friday, czyli dzień masowych wyprzedaży narodził się w Stanach Zjednoczonych. Stamtąd też, jak wiele innych zwyczajów, przywędrował do Europy. Czarny Piątek „oficjalnie” zaczyna zakupowy szał przed Bożym Narodzeniem. Owo „święto konsumpcji” już za tydzień.
Black Friday sprzed wieków
Historia Czarnego Piątku sięga drugiej połowy XIX w. i związana jest z ustanowionym przez prezydenta Abrahama Lincolna Świętem Dziękczynienia. W tym dniu, zawsze w ostatni czwartek listopada, Amerykanie uroczystą kolacją w towarzystwie rodziny i najbliższych przyjaciół, dziękują za wszystko dobre, co spotkało ich w całym roku. Kolacja przyrządzana jest na pamiątkę uczty, którą pierwsi kolonizatorzy w 1621 r. wydali na cześć Indian Wampanoag. To dzień wolny od pracy.
Dzień po Święcie Dziękczynienia to już czas świątecznych zakupów. To właśnie ten piątek – Black Friday. Jedna z wersji mówi, że nazwa Black Friday dla ostatniego piątku listopada pochodzi z lat 60. XX w. W związku z wyprzedażami w Filadelfii ulice i sklepy były tak zatłoczone, że tamtejsza policja musiała interweniować. To właśnie departament filadelfijskiej policji, aby opisać to, co działo się w mieście, użył sformułowania Black Friday.
Inna wersja z kolei głosi, że od tego dnia handlarze przestają używać czerwonego atramentu w dokumentach księgowych, którym zaznacza się straty w bilansie, na rzecz czarnego atramentu, używanego do zapisywania zysków.